Bajka o ružnoj žabi i princu Ilustracije koje su prikazivale hrpe bezličnih hotela, bezidejno skinutih s bezličnih plaža npr. Floride, trivijalno poredanih uokolo splitske luke i potpuno, do neprepoznatljivosti, mijenjajući sliku Splita, probudile su nadu očajnika.
Bajka o świętym, który zabił ostatniego dinozaura. Bo przecież żadne smoki nigdy nie istniały 😄 A było to tak Opowieść o świętym Jerzym i dinozaurze jest lege
Szkodniki i wektory chorób. Kiedy złota mucha dostanie się do mieszkania, woli składać jaja w mięsie. Wbijają się w tkankę i czynią ją niejadalną. Robaki często nie są wolne od zarazków, co może prowadzić do chorób podczas spożywania skażonej żywności. Rozwój larw nie może zostać przerwany przez przechowywanie w lodówce.
Kolejny raz udowodniliście, że dziecięca wyobraźnia nie zna granic! Ostatnio zachęcaliśmy naszych młodszych widzów do zilustrowania niezwykłej historii autor
Bajka o zlém čaroději a ovcích 2.6.2017 1.6.2017 exkluzivne 3211 Views bajka , čaroděj , gurdžijev , manipulace , ovce G. I. Gurdžijev Byl jednou jeden zlý čaroděj.
''Sztuka malowania'' (Bajka o ludziach) Moje sny są jednostajne Papierowe i banalne Jak miłość w piosenkach W tych snach
. Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego ul. Jazdów 1 00-467 Warszawa redakcja Gdańsk [email protected] Dowiedz się więcej o redakcji Portal jest centralnym punktem na internetowej mapie polskiego teatru. Od 2004 roku jesteśmy najważniejszym, codziennym źródłem informacji dla środowiska. [email protected]
Salon Nowojorski Widziane zza Oceanu. O Ameryce i emigracji. Oraz czasami o psach. Sposobem, sposobem żółw zająca przegonił? Oto znana bajka o żółwiu i zającu – wersja na wybory… Napisane w Salon, wybory prezydenckie | Otagowane Wybory prezydenckie | 9 Komentarzy Komentarzy 9 w dniu 2008/10/31 @ 7:31 pm Wlasnie dlatego Obama przegra w dniu 2008/10/31 @ 8:02 pm tessa A ja mysle, ze wlasnie dlatego Obama wygra. Ludzie dobrze wiedza, ze to nie bedzie zaden „landslide” i dlatego sa gotowi stac w kolejce godzine albo dwie zeby oddac glos. w dniu 2008/10/31 @ 9:27 pm Ja mam propozycje. Sprzedam bez oplaty. Mam propozycje taka aby ten blog zajal sie raczej pielegnacja psow i restauracjami w Nowym Jorku. Albowiem „analizy polityczne” prowadzone sa na poziomie ktory w Polsce okreslalo sie jako „ptasie radio” Natomiast w sprawie psow i restauracji zawsze cos ciekawego bylo AL, sugeruję żebyś w takim razie zaczął czytywać jakieś yntelygentniejsze blogi, skoro ten nie jest na odpowiednim poziomie. Całe szczęście nikt nikogo do niczego nie zmusza. A skoro jesteś masochistą, i to od dobrych dwóch trzech lat, to już twój problem. Ale nie narzekaj, bo to nie twoj blog. kw dobrze gada. AL ewidentnie jest masochista. to ja sie moze bede trzymac tematu tego wpisu – wlasnie dlatego mimo sprzyjajacych wiatrow nadal UMIARKOWANIE podchodze do kwestii wygranej Obamy w wyborach. 3mam mocno kciuki za Baracka Obame, ale za wczesnie by sie cieszyc! jeszcze 3 dni!! dzizas… zeby juz byl wtorek wieczorem!! w dniu 2008/11/02 @ 12:07 pm evek: „dzizas… zeby juz byl wtorek wieczorem!!”. Tak mowila pewna pani pzred noca poslubna…. Zabawne, naprawdę są ludzie co wiedząc jak wygląda Donald Tusk (tego przeciętny amerykański wyborca nie wie przecież) chcą głosować na Baraka Obamę. To jest taki Tusk po Amerykańsku – różni się tym, że jest czarny, chce zabijania dzieci nienarodzonych i ma dużo mniejsze niż Tusk doświadczenie. Poza tym taka sama medialna wydmuszka – ubrane w garniturek zero nadymane do nieprzytomności przez „intelektualistów”. w dniu 2008/11/02 @ 12:53 pm wolnosciowiec:Ale za to jaki PRZYSTOJNY jest, Panie wolnosciowiec! Niech Pan popatrzy na tym blogu: ULUBIENIEC PAN! No i tak pieknie gada: zabierze bogarym i rozda biedbym. Nawet prasa okresla go „nowoztynym Ribin Hoodem” Możliwość komentowania jest wyłączona. Ostatnio w Salonie We wtorek wieczorem na Rockefeller Center Nowy Jork głosuje – panna Bush i inne zdjęcia z Democracy Plaza We wtorek wybieramy prezydenta, czyli tekst umiarkowanie propagandowy Nowy Jork po huraganie – będzie lepiej! W pożarze na Breezy Point spłonęło ponad sto domów Ostatnie komentarze Matylda o Autobusem z Queensu na Manhatt…salon nowojorski o Autobusem z Queensu na Manhatt…Matylda o Autobusem z Queensu na Manhatt… o We wtorek wieczorem na Rockefe…aga o We wtorek wieczorem na Rockefe…noeticgirl o We wtorek wieczorem na Rockefe…Alicja C. o We wtorek wieczorem na Rockefe…noeticgirl o We wtorek wieczorem na Rockefe…salon nowojorski o We wtorek wieczorem na Rockefe…noeticgirl o We wtorek wieczorem na Rockefe… Archiwum Archiwum Salon przez email My zdies' emigranty (nie)świadome życie Ania K. Doxa o ekonomii Evek w Chicago Futrzak Hameryka Jeż węgierski Kielbasa Stories Kobieta pracująca Miski do mleka Na peryferiach Nowego Jorku Res Varia Sporothrix Stardust Swert US-Lovers Windy City Nowe media Mashable Mediafun Nieman Journalism Lab Photoshop Disasters Nowy Jork Derosky Gawker Gothamist Marzenkowo mia:ny New York Daily Photo New York Streets Newyorkology Nowojorskie gadanie Polska Azrael Between Blank Pages Bogdan Miś Daniel Passent Dowolnik Hardkor – Łysakowski Laudate Michałkiewicz Mondra Gluwka Pawian przy drodze Pełna Kultura Rozwój i Świadomość Szpitalne życie Sławek Sikora Tiger in the cat Toteramy, odsłona druga Łódź na nowo Łódź rysowana światłem Salon Andrew Sullivan Huffington Post Jezebel Paul Krugman Spin Room Talking Points Memo Zwierzaki Adopcje psów i kotów Alliance for NYC’s Animals Bobbi and the Strays City Tails DogBlog Dr Michael W. Fox Fotografia psów Shar Pei z Bonomielli Shih Tzus & Furbabies Sweet Furr Tematy Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że mój blog świadczy o mnie, zaś Twój komentarz - o Tobie. on Twitter Z wyjątkiem 18 „ekspertów” od polityki zagranicznej, którzy głosowali na nie. Boebert, Taylor Greene, Gaetz, itd. W… 6 days ago @HenryJFoy @PremierRP_en @MorawieckiM @FinancialTimes „(…) after the Russian invasion of Ukraine, we have instead i… 3 weeks ago RT @KUL_Lublin: Rozpoczęliśmy rekrutację do Studium @KUL_Lublin dla Polonii i Polaków za granicą. Zajęcia ruszą jesienią. Więcej informacji… 3 weeks ago RT @PolishEmbassyUK: Last weekend, award-winning American actor, producer, director, screenwriter and UNHCR Goodwill Ambassador @Refugees,… 1 month ago RT @HuffPost: "You have a real star glow about you," the judge told James after she sang Billie Eilish's "Lovely." 1 month ago RT @nyclovesnyc: Lower Manhattan during blue hour Happy Sunday! 📍View from the Manhattan Bridge pedestrian lane, New York City https://t.… 2 months ago Student prosi o pomoc w wypelnieniu ankiety. 2 months ago Follow @polonianet
Bajka Żegoty – interpretacja | wypracowanie Bajka Grockiego opowiedziana przez Żegotę, czyli opowieść o ziarnie, zawarta została w pierwszej scenie trzeciej części „Dziadów”. Mężczyzna tytułujący się żartobliwie szlachcicem sejmikowym (w ten sposób chce skłonić innych do wysłuchania jego słów) opowiada ją zaraz po relacji Jana Sobolewskiego, który mówił o młodzieńcach wywożonych na Sybir. Dzięki temu chce wlać optymizm w serca współwięźniów, pokazać im, ze istnieje nadzieja na lepszą przyszłość. Wypowiada przecież następującą kwestię: Lubo car wszystkie ziarna naszego ogrodu / Chce zabrać i zakopać w ziemię w swoim carstwie, / Będzie drożyzna, ale nie bójcie się głodu; / Pan Antoni już pisał o tym gospodarstwie. Treść bajki Gdy Bóg wypędzał ludzi z Raju miał świadomość, że musi im pomóc, by nie umarli z głodu. Nakazał więc aniołom przygotować zboże i rozsypać ziarno na ludzkiej drodze. Adam nie wiedział, co z nim uczynić, więc zostawił je rozrzucone. Jednak zwróciło ono uwagę diabła. Chcąc ukryć je przed ludźmi i nie dopuścić do realizacji planu Najwyższego, postanowił je zakopać. Pewny swego zwycięstwa zaśmiał się w głos i zniknął. Wiosną, pomimo jego najszczerszych starań, w tych miejscach wyrosły bujne źdźbła. Żegota kończy swe opowiadanie następującymi słowami: O wy! co tylko na świat idziecie z północą, / Chytrość rozumem, a złość nazywacie mocą? / Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie, / Myśli Boga oszukać - oszuka sam siebie. Sens i symbolika Bajka Grockiego odwołuje się do odwiecznego cyklu wpisanego w przyrodę. Znany jest on już z mitologii (Izys i Ozyrys, Demeter i Kora), a dotyczy wciąż powtarzającego się rytmu życia, jego nieprzerywalności. Wyraźnie nawiązuje także do przypowieści o siewcy, w której ziarno oznacza słowo Boże, a to, co z niego wyrośnie, stanie się wartościowe. W kontekście historii przytoczonej przez Jana Sobolewskiego ziarnem stają się ludzie wywożeni na Sybir i cierpiący prześladowania ze strony zaborców. Chociaż, podobnie jak diabeł w bajce, oprawcy starają się zniszczyć owo ziarno, doprowadzić do tego, by stało się bezwartościowe, ich plan skazany jest na niepowodzenie. Na gruncie użyźnionym tą wielką ofiarą wyrosną kolejne pokolenia, dla których patriotyzm i wolność będą miały szczególne znaczenie. W ofierze ludzi cierpiących prześladowania za ojczyznę można dostrzec także podobieństwa z ofiarą Chrystusa. W świecie uświęconym tym aktem powstało nowe społeczeństwo kierujące się chrześcijańskim kodeksem wartości. Z kolei poświęcenie mieszkańców Rzeczpospolitej ma doprowadzić do tego, że kolejne generacje będą pielęgnować miłość do ojczyzny i wolności, będąc przy tym zdolnymi do poświęceń. Rozwiń więcej
Można kupić płyty z bajką o Żółtym Talerzu! Dodano: 16 cze 2017 o 10:04:22. Jest Piotruś, bohater Żółtego Talerza, jest zaczarowany talerz i mówiąca marchewka. I są dzieci, które wszystkie razem jedzą przepyszne i zdrowe jedzenie. W sprzedaży są już „Mądre bajki z całego świata”, wśród nich ta jedna, która dotyczy naszego programu! To 16 niezapomnianych opowieści, których akcja toczy się od Timoru Wschodniego po Polskę! A do tego wspaniali artyści, którzy zgodzili się przeczytać te bajeczne historie. „Mądre bajki z całego świata” to książeczka pełna rysunkowych zadań dla dzieci, w której na najmłodszych czekają też naklejki oraz mapa świata. Do książeczki dołączona jest również koperta z dwiema płytami CD. Wszystko to za 9,99 zł do kupienia w popularnych miejscach sprzedaży prasy. Pieniądze ze sprzedaży przeznaczone zostaną na wsparcie dla dzieci dotkniętych przemocą. Książeczkę z dwiema płytami CD „Mądre bajki z całego świata” od 5 czerwca można kupić w salonach Empik, Relay, Inmedio, Kolporter, Top Press, Świat prasy, RUCH, Trafika, Tobacco Press, Media Star oraz w wybranych sklepach sieci Żabka. Jest także dostępna w sprzedaży online za pośrednictwem oraz A oto bajka o Żółtym Talerzu… PIOTRUŚ I ŻÓLTY TALERZ Żółte jest słońce, a słońce to ciepło, nadzieja i energia. Gdy słońce rozświetla nasze życie, nie brakuje w nim radości. Słońce o poranku pojawia się na niebie, tak jak o poranku, w szkole, do której chodzi Piotruś, pojawił się Żółty Talerz. Najpierw jeden, potem drugi, trzeci, czwarty i kolejne. Wszystko po to, by nie zabrakło Żółtych Talerzy dla żadnego dziecka. Posłuchajcie bajki o Piotrusiu, chłopczyku, który cieszy się, gdy cieszą się inne dzieci. Pamiętajcie, on od dziś jest również waszym przyjacielem! Piotruś zawsze był uśmiechnięty, bo przecież nie miał się czym martwić. Mama codziennie odwoziła go autem do szkoły, a tata odbierał po lekcjach. Po szkole, gdy było ciepło, cała rodzina jadła wspaniały obiad w ogrodzie. Latem jeździli na wakacje nad morze, a zimą w góry. Piotruś rósł jak na drożdżach i świetnie się uczył. Babcia codziennie przygotowywała mu do szkoły pyszne kanapki, żeby nie zgłodniał do popołudnia. – Mamo, czy wszystkie dzieci mają tak fajnie jak ja? – spytał kiedyś chłopczyk, bo zauważył, że niektóre jego koleżanki i koledzy nie są ani tacy weseli, ani tacy rumiani na buziach jak on. – Dobrze, że pytasz Piotrusiu, bo to znaczy, że obchodzą cię inne dzieci. – Nie, synku, nie wszyscy rodzice mogą wysłać swoje dzieci na wspaniałe wakacje. I nie wszyscy rodzice mogą przygotowywać dla swoich dzieci tak smaczne podwieczorki, jak my przygotowujemy dla ciebie – tłumaczyła mama, ale Piotruś nie do końca rozumiał o co chodzi… – Czemu nie mogą? Nie chcą? – pytał. – Bardzo chcą, ale na przykład nie mają aż tyle pieniędzy – spokojnie odpowiedziała mama, a Piotruś wreszcie zrozumiał, w czym problem. Od tego czasu zaczął ukradkiem przyglądać się innym dzieciom w klasie. Zauważył, że rzeczywiście niektóre z nich nie wyciągają z tornistrów kanapek, zwłaszcza takich z wędliną i świeżutką sałatą. Nie wszystkie też wchodzą do szkolnej stołówki, niektóre tylko patrzą przez szybę, jak ich koledzy pałaszują obiad. Ba, Piotruś zorientował się, że jego najlepszy kolega Adam dostaje od swojej mamy na drugie śniadanie jedynie chleb z masłem. Niestety zauważyli to też inni chłopcy w klasie… – Koń! Koń! Je sam chleb, jak koń, albo mysz! – śmiali się któregoś dnia z Adama, a on ukradkiem schował niedojedzoną kromkę do tornistra. – Odczepcie się od Adama! – nie wytrzymał Piotruś, podzielił swoją kanapkę z wędliną i połowę dał Adamowi. – Daj spokój Piotruś! – zawstydził się Adam. – A co w tym złego?! – obruszył się nasz bohater. – Przyjaciele dzielą się tym, co mają. Pamiętasz, jak ty pomogłeś mi rozwiązać zadanie z matematyki, kiedy go nie rozumiałem? Też się podzieliłeś. Tym, co wiesz – mądrze wyjaśnił speszonemu koledze. Całą tę sytuację obserwowała pani kucharka i pomyślała sobie: – Piotruś to dobre i wrażliwe dziecko. Gdyby umiał czarować, to z pewnością wyczarowały szczęście dla wszystkich dzieci na świecie. Słowa pani kucharki, wypowiedziane przecież tylko w myślach, ktoś chyba jednak usłyszał, bo następnego dnia zaczęły dziać się w szkole prawdziwe cuda. Ale po kolei… Rano jak zwykle mama podwiozła Piotrusia pod szkołę. Wyskoczył z auta uśmiechnięty i pobiegł w kierunku drzwi szkoły, a potem dalej korytarzem do klasy. Gdy mijał drzwi stołówki, usłyszał dziwny stukot – jakby ktoś lekko uderzał talerzem o stół. – Dziwne, przecież o tej porze nie ma jeszcze pań kucharek? Sprawdzę, bo strasznie mnie ciekawi, co tam się dzieje – pomyślał. Gdy wszedł do stołówki, od razu zobaczył, że na pierwszym stole stoi talerz. Piękny! Żółciutki! Stoi to za mało powiedziane, bo brzeg Żółtego Talerza unosił się i opadał wydając dziwny dźwięk. – Koledzy chyba robią mi jakiś dowcip – doszedł do wniosku Piotruś. – To nie dowcip, ten Żółty Talerz czeka tu na ciebie Piotrusiu – wyjaśniła… marchewka, która stała sobie na parapecie, oparta o brzeg wiklinowego kosza. – Zaraz, zaraz! Na to się nie nabiorę! Marchewki nie mówią! – zaśmiał się chłopczyk. – Talerze też niby nie czekają, a ten jednak na ciebie tu czeka. Marchewki nie mówią, gdy nie mają nic do powiedzenia, a ja właśnie chcę ci powiedzieć, że wystarczy, abyś ten Żółty Talerz postawił przed pierwszym dzieckiem, które wejdzie dziś na obiad do stołówki, a zobaczysz, że wszystkie dzieci w szkole zjedzą tak pyszny i zdrowy obiad, jakiego jeszcze nigdy nie jadły – zapowiedziała marchewka. Zamilkła i dalej już milczała, jak to zwykle robią marchewki. W porze obiadu Piotruś zrobił dokładnie to, o czym mówiła marchewka. Gdy pierwsze dziecko weszło do stołówki i usiadło przy stole, postawił przed nim Żółty Talerz. Wtedy na talerzu… pojawił się wspaniały obiad! Warzywa, pyszne mięso, zdrowa kasza gryczana! Palce lizać! – Ojej, ale ja nie mam więcej takich talerzy dla innych dzieci! – zorientował się Piotruś. Jednak zanim skończył tę myśl, zobaczył, że przed kolejnym dzieckiem siadającym przy stole pojawił się nagle Żółty Talerz, a potem wyrósł taki sam wspaniały obiad! – Chodźcie do środka! Chodźcie! – Piotruś wyszedł na korytarz i zapraszał wszystkie dzieci do stołówki. Każde zjadło tego dnia na Żółtym Talerzu taki sam zdrowy i pyszny obiad. Tego dnia, a potem każdego następnego! Po kilku dniach wszystkie dzieci miały buzie tak rumiane i uśmiechnięte jak Piotruś. Za sprawą zdrowego jedzenia i dobrego humoru, którego ono dodaje! – Każde dziecko ma prawo do tego, by zdrowo rosnąć i mieć siłę do zabawy oraz nauki! Dobrze, że jest taki chłopczyk jak Piotruś, który umie pomagać, chętnie dzieli się z kolegami i wie, że nie ocenia się innych po tym, jakie śniadanie przynoszą do szkoły – skwitowała to, co się wydarzyło marchewka. A Żółty Talerz kiwnął jej swym brzegiem. Bo nie umiał mówić, ale umiał przytakiwać. No i oczywiście wyczarować najpyszniejsze obiady na świecie!
Żółw Czesiek Czy słyszeliście historię o żółwiu, dziwnym niebywale, i o tym, że miał ze sto lat prawie? Żółw Czesiek, z pozoru nietypowy na plecach nosił swój domek, który był bardzo kolorowy. Na domku jego widniały przeróżne rysunki, które sporządziły niegrzeczne wiewiórki. Zwierzątka, które mieszkały nieopodal niego codziennie mu dokuczały, pytając się, dlaczego dźwiga domek swój przez dzień cały, dlaczego nie wychodzi z niego i czy nie bolą go krzyże od tego. Tych pytań było bardzo wiele, czasem za dużo, by móc odpowiedzieć w jednej chwili, więc i z tego powodu nikt z nim nie rozmawiał, bo szybkiej odpowiedzi nigdy nie dostawał. Inne zwierzątka o żółwiu nawet nie myślały, same w swoim gronie zabawom się oddawały: wiewiórki po drzewach skakały i coraz to nowsze figle wymyślały, kogut przygrywał na swoim grzebieniu, a żaba odpoczywała pod dużym liściem w cieniu. Sowa na wszystko z góry spoglądała, małpka się na swoim ogonie huśtała, kaczki z królikami bawiły się w chowanego, szczur założył okulary i udawał bardzo ważnego. Ryby w stawie pływały, miś śmiał się głośno, krzycząc, że nie ma już siły i że ze śmiechu brzuch mu zaraz pęknie, jeżeli ktoś mu z pomocą nie przybiegnie. Czesiek smutniał z dnia na dzień, nieraz usuwał się w cień i myślał, co ma zrobić, by zwierzątka się z nim bawiły i swoją uwagę ku niemu zwróciły. Pewnego ciepłego dnia wiosennego nic na burzę nie wskazywało – nagle silnym wiatrem zawiało i bardzo mocno się rozpadało. Tym, którym udało się schronić, to szczęściarze. Mrówki dwie, które nigdy się nie rozdzielały, w ulewie stały i z zimna bardzo drżały. Jedna na drzewo się wdrapała i do koleżanki nawoływała, że tutaj dobry schron będzie, więc niech i ona tutaj przybędzie. Pomysł jednak nie wypalił, mrówce wdrapać się nie udało, więc i tamta na ziemię wróciła i dalej w ulewie jedna z drugą tkwiła. Żółw, który nie miał ze schronem kłopotu, zaprosił je do swojej komnaty i zaparzył ciepłej herbaty. Mijały godziny, a deszcz nadal padał, mrówki z żółwiem siedziały i o różnych rzeczach rozprawiały. Zauważyły, że jest bardzo dla nich życzliwy, że nie jest tym żółwiem, o którym słyszały, więc czyżby się przesłyszały, kiedy wiewiórki i inne zwierzęta o nim różne rzeczy wygadywały? Teraz się go zapytały o ten domek, który dźwiga na plecach, czy to nie kłopot dla niego, że nie rusza się na krok bez niego. On im na to odpowiedział: „Mój wiek już sędziwy, na przeprowadzki nie mam już siły, zresztą i tak by mi się już nie chciało, wiele się w moim życiu działo, z tym domkiem się urodziłem, w nim wychowałem, więc nie dziwcie się, że bardzo się z nim związałem. Zresztą tutaj wypoczywam i sił nabieram. Mam też czas na przemyślenia, ale co z tego, jak nie mam przyjaciela, by powierzyć mu swoje troski i zmartwienia”. Potem jeszcze długo gawędzili, żartowali i się cieszyli. Czas mijał spokojnie, a gdy słońce niebo rozjaśniło, mrówkom do innych zwierząt się spieszyło. Czesiek pomyślał, że mają dość jego towarzystwa, więc ich nie zatrzymywał, tylko drogę do wyjścia wskazywał. Gdy zwierzątka mrówki ujrzały, bardzo się ucieszyły i do zabawy je zaprosiły. Jednak one miały coś do oznajmienia, nie zwlekając, przystąpiły do przemówienia: „Dzisiaj, gdy tak bardzo padało i nie znalazłyśmy schronienia, Czesiek pomógł znieść nam pogody utrudnienia. Bez jego gościnności przemokłybyśmy do samej kości. On zaparzył ciepłej herbaty i zaprosił do komnaty. Każdy ma swoje przyzwyczajenie, a domek ma dla niego rodzinne znaczenie”. Zwierzątka się temu przysłuchiwały, ze zdumienia oczy szeroko otwierały. Tego dnia pamiętnego zaprosiły Cześka do grona swojego. Zobacz też: Jak biblioterapia pomaga dzieciom z autyzmem? Przykładowe pytania: Kto jest głównym bohaterem? Jak wyglądał żółw? Dlaczego inne zwierzątka z nim nie rozmawiały? Co wydarzyło się pewnego dnia? Kto udzielił schronienia mrówkom? Gdy mrówki opuściły dom żółwia i wróciły do innych zwierząt, co im powiedziały? Zobacz też: Biblioterapia - siła książek w terapii Fragment pochodzi z książki "Bajki rymowane w biblioterapii" autorstwa Agnieszki Łaby (Impuls 2010). Publikacja za zgodą wydawcy. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
bajka o żółtych ludzikach