W przypadku kastracji produkcja hormonów ustaje, potrzeba krycia znika całkowicie. Po co kastrować? Kastracja całkowicie zmienia życie zwierzaka i właściciela. U samic są to dość oczywiste powody: brak przecieków, pies staje się spokojniejszy, jego zachowanie nie podlega falom hormonów, nie przyciąga samców podczas spacerów.
Kastracja chemiczna to pewnego rodzaju weterynaryjna antykoncepcja. Polega na wszczepieniu psu podskórnego implantu, który zawiera substancje pomagające zahamować produkcję hormonów odpowiadających za płodność zwierzęcia. W rezultacie po ok. 6 tygodniach od wykonania kastracji pies staje się bezpłodny i nie odczuwa popędu seksualnego.
Czy pies może chodzić po schodach po spryskaniu? Niezwykle ważne jest, abyś był względnie cichy przez następne 10-14 dni, aby zapobiec komplikacjom. Żadnego biegania, skakania, wchodzenia po schodach ani robienia czegokolwiek innego niż chodzenie na smyczy przez następne 10 dni.
Nie wiem, czy w dobrym dziale zamieszczam swoje pytanie, ale jakoś nie zauważyłam innego, bardziej odpowiedniego. Mam pytanie odnośnie kastracji psa. Noszę się z takim zamiarem, ale mam kilka pytań. Jak długo pies dochodzi do siebie? Czy mogą być jakieś powikłania? Jak długo pies przebywa w leczn
Jak dowiedzieć się, że pies jest w ciąży w późniejszym terminie? Można to zrobić za pomocą X-ray, począwszy od 42 dni, gdy proces zwapnienia szkieletu jest poniżej. X -ray określa dokładną liczbę rozwijających się owoców w macicy, ich pozycja, stosunek wielkości miednicy psa w ciąży i wielkości owocu.
Po pierwsze, należy pamiętać, że pies szczeka, ponieważ chce coś powiedzieć. Tak więc, pierwszym krokiem jest zrozumienie, dlaczego pies szczeka. Często szczeka on, ponieważ jest zaniepokojony lub chce się czegoś domagać. Innym powodem może być to, że pies czuje się zagrożony lub obawia się czegoś.
. Gatunek: psy Co to jest kastracja? Kastracja, czyli operacyjne odjęcie gonad, to zabieg chirurgiczny, na skutek którego zwierzę staje się nieodwracalnie bezpłodne. Samicom usuwa się jajniki, jajowody i macicę (łac. ovariohisterectomia), samcom jądra i najądrza. Wykastrowana samica nigdy już nie będzie miała potomstwa i cieczki, wykastrowany samiec nie będzie więcej odczuwał popędu płciowego. Zwierzęta wracają do zdrowia raptem w ciągu kilku dni po zabiegu. Można go przeprowadzać w każdym wieku pacjenta, chociaż należy zastanowić się nad ich zasadnością w przypadku leciwych staruszków (o ile nie zachodzą wskazania medyczne, np. nowotwory narządów rodnych). Oczywiście najlepiej jest kastrować zwierzę młode i zdrowe. Najnowsze badania dowodzą, że suki najlepiej kastrować tuż przed pierwszą cieczką lub miesiąc po niej, gdyż dzięki temu zabieg niemal w stu procentach chroni ją przed ewentualnym zachorowaniem na nowotwór gruczołu mlekowego. Wczesna kastracja nie ma żadnego negatywnego wpływu na rozwój psychiczny i fizyczny suki. Zasadniczo niewskazana jest kastracja w czasie cieczki (z racji nadmiernej kruchości macicy), chociaż nie jest ona bezwzględnym przeciwwskazaniem. Natomiast ciąża, nawet wysoka, nie stoi na przeszkodzie do wykonania zabiegu - kastracja aborcyjna niesie ze sobą ryzyko zbliżone do cesarskiego cięcia. Zależy ono wtedy od wieku zwierzęcia, jego ogólnego stanu zdrowotnego oraz umiejętności prowadzącego lekarza weterynarii. Zresztą podobnie jak przy zwykłej kastracji. Po porodzie kastracja jest możliwa po ustaniu laktacji (chyba że żadne młode z miotu nie przeżyło). Dla samców optymalny wiek to 7-12 miesiąc życia. Jak każdy zabieg medyczny, kastracja ma swoje plusy i minusy. Zalety kastracji: Ochrona suki przed ropomaciczem Ropomacicze może się przytrafić każdej suczce, bez względu na jej wiek, fakt czy miała potomstwo, czy miewa ciąże urojone i bez względu, jaka jest jej ogólna kondycja groźna choroba może doprowadzić do śmierci zwierzęcia. Czasem na ratunek jest już za późno. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z ropomaciczem zamkniętym, które nie daje żadnych jednoznacznych objawów. Nie każdy właściciel w porę zorientuje się, że z suczką dzieje się coś niedobrego, nie każdy weterynarz w porę postawi właściwą diagnozę. Jedynym ratunkiem dla suczki jest szybka kastracja. Niestety wtedy taki zabieg jest już znacznie trudniejszy niż u osobnika zdrowego. Macica jest wypełniona ropą, lekarz musi więc bardzo uważać, by jednym nieostrożnym ruchem skalpela nie doprowadzić do jej wylania się do jamy brzusznej. Suczka jest osłabiona chorobą, więc jej organizm gorzej znosi narkozę, a rekonwalescencja po zabiegu trwa dłużej. Natomiast kastracja chroni przed ropomaciczem w 100%, z tej prostej przyczyny, że podczas zabiegu macica jest nieodwracalnie usuwana. Ochrona suki przed nowotworami narządów rodnych Logiczne jest, że jeśli suka nie ma jajników, czy macicy, to nie może zachorować na raka tych narządów. Ochrona suki przed nowotworem gruczołu mlekowego Wczesna kastracja suki niemal w 100% chroni ją przed tą groźną chorobą. Im później wykonuje się zabieg, tym jego funkcja ochronna jest mniejsza. Kastracja po czwartej cieczce nie ma już właściwie żadnego wpływu na to, czy suczka zachoruje na raka sutka, czy nie, może jednak spowolnić jego ewentualny rozwój. Zapobieganie ciążom urojonym Ta przypadłość jest nie tylko uciążliwa dla właściciela suczki, ale również szkodliwa dla zdrowia jej samej, gdyż ciąże urojone nie pozostają bez wpływu na psychikę zwierzęcia. Kastracja całkowicie eliminuje tę przykrą przypadłość. Stabilizacja psychiczna Większość suczek ma cieczkę dwa razy w roku. Ale zdarzają się też takie, u których występuje ona częściej. Podczas cieczki suczka jest rozkojarzona, nerwowa. Przez te kilka tygodni jej jedyna aktywność ruchowa to krótkie spacery na smyczy. Staje się więc apatyczna i znudzona. Z kolei przez pewien czas po cieczce suki są ostrzejsze, bardziej pobudliwe. Tymczasem kastracja eliminuje to zupełnie. Wykastrowana suczka przez cały czas, bez przeszkód może cieszyć się życiem, bawić na świeżym powietrzu, chodzić na długie spacery. Po prostu cały czas jest w formie. Zapobieganie nowotworom układu płciowego, przepuklinom, schorzeniom prostaty u samca Psy, jak i suczki mają swoje płciowe przypadłości, które mogą skończyć się nawet śmiercią zwierzęcia. Oczywiście o wiele prościej niż leczyć, jest zapobiegać tym chorobom. Wykastrowany samiec staje się mniej pobudliwy, nie wdaje się w bójki o sukę z innymi samcami, zasadniczo nie ma skłonności do włóczęgostwa, ma mniej dominujący charakter Samiec, którego nie rozprasza popęd płciowy (a przecież na kontakt z samicami w rui jest narażony przez cały czas) staje się bardziej stabilny psychicznie, bardziej oddany człowiekowi, bardziej skłonny do współpracy z nim, lepiej koncentruje się na zadaniach, jakie ma do wykonania (np. na stróżowaniu obejścia). Znacznie obniżone zostają skłonności do włóczęgi, które wcześniej uprawiał w poszukiwaniu samic, roztaczających tak miłą dla jego nosa woń, jest więc łatwiejszy do upilnowania, nie grozi mu śmierć pod kołami samochodu, czy pobyt w schronisku, gdzie trafił, ponieważ uznano go za jednak pamiętać, że z wiekiem takie zachowania mniej są sterowane hormonem płciowym - testosteronem, a stają się raczej wyuczonym nawykiem. Kastracja w późnym wieku może więc nie przynieść tutaj oczekiwanych efektów. Niemniej jednak, wciąż będzie chroniła psa przed przypadłościami zdrowotnymi. Kastracja zapobiega przypadkowym ciążom, a co za tym idzie niekontrolowanemu przyrostowi naturalnemu psów Tę zaletę naprawdę trudno jest przecenić. Nawet najlepiej wyszkolone psy i suki głuchną na nawoływania właścicieli, kiedy do głosu dochodzi popęd płciowy. Kiedy samiec poczuje samicę w rui staje się zdolny do nieprawdopodobnych wręcz wyczynów. Dwumetrowy płot, którego normalnie nie dałby rady przeskoczyć, nagle przestaje być przeszkodą. Suka w rui też zrobi wszystko, byle tylko dostać się do samca. Czasem wystarczy więc chwila nieuwagi najczujniejszego nawet właściciela. Tylko kastracja daje stuprocentowe zabezpieczenie przed niechcianym przychówkiem naszego pupila. Wady kastracji: Nieodwracalność zabiegu Ale przecież po to wykonuje się ten zabieg, aby mieć spokojną głowę w temacie raz na zawsze. Ryzyko związane z narkozą Istnieje, jak przy każdym zabiegu wykonywanym w znieczuleniu ogólnym. Na szczęście jest minimalne, a można je jeszcze dodatkowo zmniejszyć. Przed każdą operacją zwierzę należy dokładnie przebadać, również kardiologicznie (pamiętajmy, że nie każda choroba serca uniemożliwia przeprowadzenie operacji - jeśli Twój pies ma chore serce, musisz po prostu poradzić się doświadczonego lekarza weterynarii). Obecnie dostępne są nowoczesne środki do znieczulania ogólnego, np. narkoza wziewna. Jest to metoda droższa, ale znacznie bezpieczniejsza. Sam zabieg nie jest zbyt skomplikowany, doświadczony weterynarz przeprowadza go w ciągu kilkunastu, najwyżej kilkudziesięciu minut, więc pies jest poddany narkozie tylko przez krótki okres czasu. Skłonność do nadwagi Ale pamiętajmy, że zwierzę nie tyje z powietrza. Jeśli nasz pupil przybiera na wadze, oznacza to, że powinniśmy mu zmniejszyć porcje jedzenia, albo zwiększyć dawkę ruchu i na pewno waga wróci do normy. U wykastrowanych suk może wystąpić nietrzymanie moczu Na szczęście zdarza się to raptem u 2% wykastrowanych suczek. Nie jest to poważna dolegliwość, a łatwo jej zaradzić, regularnie aplikując zwierzęciu lek zapewniający prawidłową pracę zwieracza cewki moczowej. Reasumując, kastracja ma o wiele więcej zalet niż wad. Plusy tego zabiegu są dla zdrowia i samopoczucia naszych zwierząt o wiele bardziej znaczące niż minusy. Czemu więc to popularne w całym cywilizowanym świecie rozwiązanie, w Polsce wciąż budzi tak wiele kontrowersji? Przyczyną jest brak właściwej wiedzy opiekunów zwierząt. To właśnie ignorancja w tej dziedzinie sprawia, że zamiast dawać wiarę rozsądnym argumentom, ludzie ulegają presji mitów i zabobonów, szerzonych niestety również przez niektórych lekarzy weterynarii. Mity dotyczące kastracji zwierząt: Kastracja jest nienaturalna Owszem, jest nienaturalna. Ale idąc tym tokiem rozumowania, naturalna jest śmierć suki z powodu ropomacicza... Bo przecież leczenie tej groźnej choroby też jest nienaturalne. Nie powinniśmy więc leczyć psów, kiedy zachorują, bo to niezgodne z naturą. Ba, wszystkie nasze wypieszczone i ukochane psy powinniśmy wywieźć do lasu i zostawić na pastwę losu, bo przecież nienaturalne jest trzymanie ich w domach, mieszkaniach... Absurd, prawda? Tymczasem odkąd człowiek udomowił psa, życie tych zwierząt ma już niewiele wspólnego z naturą. Dlatego musimy zdać sobie wreszcie sprawę z obowiązków, jakie na nas ciążą. Bo człowiek powinien w końcu wziąć odpowiedzialność za istoty, które udomowił. To właśnie przez nas, ludzi, istnieją tak makabryczne miejsca jak schroniska dla bezdomnych zwierząt. To my doprowadziliśmy do tego, że psów jest zbyt wiele. To właśnie przez nas tysiące zwierząt w schroniskach jest usypianych. To jest naturalne? To już „zwolennikom naturalności” nie przeszkadza? Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, co dla psów jest lepsze: nienaturalne życie za kratami, nienaturalna śmierć w schronisku, czy nienaturalne zapobieganie chorobom i nadmiernemu rozmnażaniu? Każda suczka powinna mieć raz w życiu szczenięta "dla zdrowia" Kosmiczna bzdura. Nie ma żadnych medycznych powodów, dla których suczka musiałaby raz w życiu być pokryta. Ciąża nie zapobiegnie ani hormonozależnym chorobom nowotworowym, ani ropomaciczu, ani ciążom urojonym. Te ostatnie, po jednokrotnym odchowaniu szczeniąt, mogą się wręcz nasilić. Pamiętajmy przy tym, jak wielkim wysiłkiem dla organizmu suki jest ciążą i poród. Tak jedno, jak i drugie może spowodować komplikacje zagrażające nie tylko zdrowiu, ale i życiu zwierzęcia. Wbrew obiegowym opiniom, ciąża nie wpływa też dodatnio na zachowanie suczki. Nie łagodzi jej charakteru, nie sprawia, że stanie się bardziej posłuszna. W przypadku jakiś problemów behawioralnych pomóc może tylko profesjonalne szkolenie. Zajrzyj do pobliskiego schroniska i naocznie przekonaj się, ile jest tam bezdomnych, cierpiących psów. Wiele z nich pochodzi właśnie z takiego "zdrowotnego" miotu... "Nie mogę pozbawić swojej suczki radości macierzyństwa" Kolejna brednia, wynikająca z antropomorfizacji psów. Większość z nas jest bardzo emocjonalnie związana ze swoimi pupilami. I przez to błędnie przypisuje psom ludzkie uczucia. Zapominamy, że pies to zwierzę, które kieruje się w życiu instynktem, a nie uczuciami. To nie uczucia macierzyńskie pchają je do rozrodu. To czysto biologiczny instynkt. Bo cóż to za uczucia macierzyńskie, które każą matce odrzucać, czy nawet zabijać słabe i chore dzieci? Człowiek swoje dziecko będzie chciał za wszelką cenę ratować. Suczka słabe i chore szczenię odrzuci, nie będzie go karmić, skaże je na śmierć. I cóż to za uczucie, które trwa raptem kilka tygodni? Gdyby kobiecie po kilku tygodniach, czy nawet latach odebrano dziecko, to byłoby to jej życiową tragedią. Natomiast psie szczenięta zazwyczaj już po 8 tygodniach stają się samodzielne, a suczka nie dość, że nie popada z tego powodu w depresję, to jeszcze jest wręcz zadowolona, że nareszcie ma z głowy uciążliwe młode. A po niedługim czasie zapomina, że w ogóle kiedykolwiek była matką. "Mojej suczce będzie smutno, że inne suki mają szczeniaki, a ona nie. Będzie tęskniła za byciem mamą" I znów kłania się uczłowieczanie psów... Jeszcze raz powtórzmy: to nie uczucia skłaniają sukę do posiadania potomstwa, tylko wyprany z uczuć instynkt. Kiedy suczka instynktu nie odczuwa, to nie odczuwa też chęci posiadania potomstwa. Kastrując suczkę pozbawiamy ją właśnie instynktu nakazującego jej rozmnażać się. Będzie to dla niej stan zupełnie naturalny, tak jak naturalne są dla niej okresy między cieczkami. Bo przecież kiedy suczka nie ma cieczki, to ani jej w głowie posiadanie potomstwa. Nie siedzi i nie rozmyśla: „Bo ta Saba zza płotu to ma cieczkę, a ja nie. Ona już niedługo będzie mieć dzieci, a ja biedna jeszcze tyle muszę czekać....”. Tak samo nie będzie siedzieć i rozmyślać po kastracji. Psy nie mają zdolności abstrakcyjnego myślenia. Pozbawione instynktu płciowego, nie będą odczuwały jego braku. A co za tym idzie, w żaden sposób nie będą tęskniły za posiadaniem szczeniąt. "Nie chcę pozbawiać swojego psa uciech seksualnych. Będzie cierpiał, wiedząc, że już nie może..." Psy nie uprawiają seksu dla przyjemności. Kopulują w jednym celu - żeby mieć potomstwo. Kastrując psa, pozbawiamy go instynktu płciowego, a więc i chęci kopulacji. Wykastrowany samiec nie odczuwa potrzeby krycia, a samice w rui niewiele go obchodzą. Podobnie suki – kiedy są wykastrowane, to zachowują się tak samo, jak wtedy, gdy nie mają cieczki - ani im w głowie "seks". Kiedy samiec, albo samica nie odczuwają popędu płciowego (bo nie ma cieczki, nie czuje suki w rui, bądź jest wykastrowane), to mają w nosie seksualne uciechy. Wolą poganiać za patykiem, bo to dla nich większa radość. Zastanówmy się też, kiedy tak naprawdę pies cierpi. Czy wtedy, gdy nie odczuwa potrzeby kopulacji, czy może wtedy, gdy taką potrzebę odczuwa, ale człowiek nie pozwala mu jej spełnić? Popęd płciowy to najpotężniejszy instynkt w naturze. Kiedy samiec wyczuwa suczkę w rui, to celem jego życia staje się prokreacja. Podobnie z suką w cieczce. Wniosek: mamy pozwolić, żeby nasz samiec krył każdą sukę w rui, jaka się nadarzy w okolicy? A naszej suczce podczas cieczki mamy pozwalać na parzenie się z każdym napotkanym samcem? Bo przecież zabraniając im tego, narażamy je na stres i cierpienie...Czy nie lepiej dla psów jest je po prostu wykastrować? W imię nienarażania na stres i cierpienie, związane z niemożnością zrealizowania ich najsilniejszego instynktu? „Po kastracji mój pies stanie się leniwy i bez charakteru” Kastracja powoduje jedynie zmniejszenie agresji dominacyjnej samca. Nie wpływa natomiast na instynkt obrony, czy pilnowania posesji. Wręcz przeciwnie. Jeśli mamy psa – stróża, to po kastracji będzie on nawet lepiej wykonywał swoje zadanie. Bo kiedy pies wyczuje sukę w rui, to ani mu w głowie stróżowanie terenu - przy pierwszej nadarzającej się okazji ucieknie, żeby zaspokoić swój popęd. Pamiętajmy też, że złodzieje często podrzucają na pilnowany przez samca teren sukę w rui. I kiedy pies zajmuje się atrakcyjną samicą, oni spokojnie i bez pośpiechu Cię okradają. Na wykastrowanego psa taka sztuczka nie podziała. „Nie wysterylizuję suczki, bo tak fajnie jest mieć szczeniaki” Chcesz zaspokoić ten dziwnie pojęty własny instynkt macierzyński? Zapraszamy do najbliższego schroniska. Tam zawsze są szczenięta, które wymagają troskliwej i czułej opieki. Przyda się każda para rąk do pomocy. „Mój pies jest wyjątkowy. Chcę mieć po nim potomstwo” I znów zapraszamy do schroniska. Pełno tam „wyjątkowych”, "jedynych w swoim rodzaju” psów... Bo przecież każdy pies jest wyjątkowy! A jeśli Twój pies jest wyjątkowy, to i jego potomkowie również, prawda? Powinny więc obchodzić Cię ich losy! Pamiętaj, że stajesz się odpowiedzialny nie tylko za dzieci swojej suczki, ale również za jej wnuki, prawnuki, itd... Przecież w nich też płynie krew Twojego „wyjątkowego” psa! A jaką masz pewność, że te wnuki i prawnuki trafią w ręce odpowiedzialnych właścicieli? Że nie skończą w schronisku, albo przywiązane sznurkiem do drzewa w lesie? Pamiętaj też, że nawet jeśli Twoje zwierzę jest rasowe, ma rodowód i uprawnienia hodowlane, to jeszcze nie znaczy, że koniecznie musi mieć potomstwo. Spójrz na to obiektywnie i zastanów się, czy faktycznie rasa tak bardzo ucierpi bez jego genów... „Szczeniaki mojej suczki nie trafią do schroniska. Już mam na nie chętnych” A pomyślałeś o szczeniakach, które już są w schroniskach? Co z nimi? Pamiętaj, że każdy szczeniaczek od Ciebie zabiera potencjalny dom zwierzęciu ze schroniska. Jeśli więc Twoi znajomi tak bardzo chcą mieć psa, to zamiast powoływać na świat nowe psie istnienia, zabierz ich do schroniska. Niech dadzą dom jednemu z tych, które tak bardzo tego potrzebują. „Zabieg jest niepotrzebny. Umiem dopilnować swoje zwierzę” Mawia się, że przypadki chodzą po ludziach. Czasem wystarczy nawet chwila nieuwagi, by suczka zaszła w ciążę. Wystarczy na moment spuścić psa z oka, by pobiegł do suki w rui i ją pokrył. Smycz może się zerwać, płot dla gnanego popędem płciowym psa może okazać się żadną przeszkodą... „Nawet jeśli suczka zajdzie w ciążę, to są sposoby na to, żeby nie było szczeniaków” Owszem, po nieplanowanym kryciu można podać suce hormonalne środki wczesnoporonne. Jednak większość weterynarzy odradza takie rozwiązanie. Nie są to środki obojętne dla zdrowia zwierzęcia - u wielu suk dochodzi do rozregulowania gospodarki hormonalnej, co może wywołać m. in. ropomacicze. Zwiększa się też ryzyko zachorowania na nowotwory hormonozależne. Dlatego, po nieplanowanym kryciu, najrozsądniejszym i najbezpieczniejszym dla suki rozwiązaniem jest kastracja. Pamiętaj, że szczenną sukę również można wykastrować. Natomiast jeśli masz wątpliwości natury moralnej, to zastanów się, co jest bardziej etyczne: skazywanie szczeniąt i ich potomków na niepewny, być może tragiczny los, czy dokonanie kastracji aborcyjnej? Kastracja to jedyny w pełni skuteczny i humanitarny sposób, aby ograniczyć populację psów. To nie natura, ale my ludzie decydujemy, czy nasze psy będą mieć potomstwo, czy nie. Decydujmy więc mądrze. Zabiegi nie muszą być drogie. Wiosną wiele zakładów leczniczych dla zwierząt wykonuje je po obniżonych cenach. Żadnej suczce szczeniaki nie są potrzebne do szczęścia. Kastrując psy nie czynimy im żadnej krzywdy. Po zabiegu dostają środki przeciwbólowe, więc nie cierpią. Już kilka dni potem zapominają, że w ogóle przeszły operację. Stosowane we współczesnej medycynie weterynaryjnej szwy są całkowicie rozpuszczalne, a więc bezobsługowe. Okres rekonwalescencji po zabiegu jest o wiele krótszy, niż łącznie wszystkie te dni, kiedy suczka na spacerach nie mogła z powodu cieczki swobodnie biegać i bawić się, czy kiedy musieliśmy brać na smycz psa, z powodu obecności w okolicy samic w rui. Wykastrowane zwierzęta nie cierpią psychicznie z powodu niemożności posiadania potomstwa. Cierpią za to te, które odczuwają popęd płciowy, a nie mogą go zaspokoić. Kastracja zapobiegają groźnym chorobom, na które mogą zapaść nasi pupile. Kastrując psa dajemy dowód na to, że jesteśmy mądrymi właścicielami, świadomymi odpowiedzialności za nasze zwierzęta. Tylko w ten sposób zyskujemy pewność, że przez nieuwagę nie powołamy na świat kolejnych, nikomu niepotrzebnych psich istnień. Udowadniamy, że jesteśmy wrażliwymi ludźmi, których obchodzi własne zwierzę i dobro wszystkich psów. Gatunek: koty Rokrocznie ginie tysiące kotów, ponieważ nie ma dla nich wystarczającej ilości domów, w których mogłyby zamieszkać. Problem ten wynika, podobnie jak u psów, głównie z niekontrolowanego i żywiołowego rozmnażania się tych zwierząt. Kocice mogą mieć co roku kilka miotów młodych – w każdym miocie jest ok. 4 kociąt, jednak może ich być więcej. Trudno jest znaleźć dom dla min. 4 kociąt z każdego miotu, a jeśli pomnożymy tę liczbę przez ilość miotów i płodnych kocic, to skala problemu staje się zatrważająca. Kocica spodziewająca się potomstwa oraz opiekująca się młodymi wymaga dodatkowego pożywienia. Ponadto może być bardzo wojowniczo nastawiona, chroniąc swoje potomstwo, w związku z czym stanowić będzie niebezpieczeństwo dla dzieci, chcących np. bawić się z młodymi. Tymczasem kastracja kocicy sprawi, że straci ona zainteresowanie parzeniem się, a obce kocury będą się od niej trzymać z daleka. Niewykastrowane kocury mają zwyczaj rozprzestrzeniania nieprzyjemnego (dla ludzi) zapachu, przyciągającego samice, w celu oznaczenia swojego terytorium. Kastracja eliminuje ten zwyczaj. Ponadto niewykastrowane kocury, rywalizując między sobą, często staczają walki, wywołujące obrażenia, których leczenie może być potem kosztowne. Nowoczesny sprzęt i środki weterynaryjne sprawiają, że zabiegi chirurgiczne na zwierzętach stają się coraz bezpieczniejsze, a mali pacjenci wracają do zdrowia dużo szybciej niż w przeszłości. Weterynarz będzie wiedział, kiedy najlepiej poddać kota zabiegowi. Nie ma przeciwwskazań medycznych, aby mogło to nastąpić – u kocicy – przed pierwszym miotem. Kocice najwcześniej można kastrować ok. 6 miesiąca życia (po wymianie zębów). Po porodzie (jeśli nie karmi) należy odczekać 7-10 dni, jeśli karmi - ok. 5 tyg. Poza zmniejszaniem ilości niechcianych kociąt, zabieg kastracji ma więc także wiele innych zalet. Kocice i kocury im poddane są dużo zdrowsze, mają szansę żyć dłużej i na pewno spokojniej.
Odpowiedzi najlepiej poczekaj min 2 tygodnie aby nic mu sie nie stało Najlepiej ,jeśli pies sam zacznie biegać . Ale jeżeli rana się zagoi i będzie OK ,to można nawet po 2-3 tygodniach . Pies znajomej po kastracji wrócił do formy po 5 dniach ,ale nie należy psa "futrować" . blocked odpowiedział(a) o 14:41 Mój pies po kastracji zaczął normalnie chodzić po tygodniu, biegać po dwóch/trzech nie pamiętam już szczerze mówiąc dokładnie miri142 odpowiedział(a) o 14:45 Zależy od psa . Niektóry może po 1 tygodniu a drugi po 2 . Zależy jak twój pies znosi takie zabiegi . blocked odpowiedział(a) o 14:54 To wszystko zależy od psa. Jeden nie przejmie się tym i po 3 dnach będzie wszystko po staremu. Zaś drugi może poczuć, że "stracił męskość xD" i wrócić do formy po miesiącu. Wszystkie psy są inne i nie możemy przez internet wyczuć ile twój piesek będzie się "zbierał" po tym zabiegu :). blocked odpowiedział(a) o 15:38 Jak ściągniesz co ma szwy nie może zbytnio figlować ,bo szwy mu puszczą i trzeba będzie z powrotem mu to ściągniesz ,pies może robić co mu się podoba,on sam czuje ból i wie ns co sobie pozwolić,ale w szwach nie powinien skakać. Uważasz, że ktoś się myli? lub
KASTRACJA TAK, CZY... TAK! Zacznijmy może od zasadniczej różnicy. Sterylizacja - ogólnie rozumiane pojęcie uniemożliwienia rozmnażania (podwiązanie narządów rodnych bez usuwania ich, farmakologia) Kastracja - usunięcie narządów rozrodczych Czyli krótko mówiąc używając obu pojęć mówimy poprawnie. Teraz trochę o kastracji Plusy kastracji samców: Minusy kastracji samców: - piesek nie będzie szalał - narkoza jeśli wyczuje cieczkę - w 98% przestanie uciekać na spacerach/ z posesji - zmniejsza się ryzyko raka jąder, prostaty Plusy kastracji suk: Minusy kastracji suk: - brak niechcianej ciąży - narkoza - wykluczenie ropomacicza - zmniejszenie ryzyka nowotworu listwy mlecznej - koniec z cieczką - koniec z lowelasami czatującymi na waszą sucz - zapobiega urojonej ciąży - zapobiega pojawieniu się na jajnikach cyst Chyba zdążyliście zauważyć, że plusów sterylizacji jest nieporównywalnie więcej niż minusów ;) Muszę jednak zaznaczyć, że ten minus to taki 50/50, bo w dzisiejszych czasach można się zdecydować na narkozę wziewną. Narkoza wziewna różni się tym, że jest podawana drogami oddechowymi w postaci gazu. Krótko mówiąc nie kumuluje się w organizmie. FAKTY I MITY MIT: Moja suka nie będzie już taka wesoła, nie będzie chciała się bawić. Wiecie co? Mój pies jest najlepszym dowodem na to, że to gówno prawda ;) Jak miała coś nie tak pod kopułą, dalej ma ;) Także nie musicie się obawiać :) Jej charakter się nie zmieni :)) FAKT: Średnio 12h przed zabiegiem zwierzę nie powinno jeść. Jest to bardzo ważne, ponieważ większość zwierząt na leki anestetyczne reaguje wymiotami. Nie zawsze przed operacją, często w trakcie - może dojść do zachłyśnięcia. MIT: Suka powinna przynajmniej raz zajść w ciążę. Co za bzdura! Nie ma ŻADNYCH medycznych wskazań, aby suka rodziła szczeniaki. Nie prawdą jest to, że ciąża zapobiega ropomaciczu! MIT: Ropomacicze występuje tylko u starych suk Kolejna bzdura! I znowu moja sucz jest tu dowodem. Miała 1,5 roku kiedy podczas sterylki zostało wykryte wczesne ropomacicze. MIT: Zostanie wielka blizna na całe życie Uwierzcie mi, że jeżeli zabieg jest dobrze przeprowadzony nie doszukacie się blizny :) MIT: Zwierzę po sterylizacji przytyje Nieeee, uwierzcie mi to też nie prawda. Jeżeli Twój pies dostaje odpowiednie dla niego porcje karmy to nie grozi mu to :) Znowu przykład moja sucz, jak była chudzielcem tak nadal figura modelki ;D MIT: Chcę żeby mój pies posmakował przyjemności z seksu. Hm no cóż, może Cię zdziwię, ale.... jest naukowo udowodnione, że pies nie odczuwa przyjemności z seksu ;) MIT: Sterylizacja/kastracja skraca życie No cóż.. jest wręcz odwrotnie MIT: Nie powinno się operować suki starszej niż 4 lata No nie wiem. Wolałabym zrobić sterylkę nawet w wieku 8 lat niż później biec w środku nocy żeby ratowali mi sukę z 4kg ropomaciczem ;> No cóż przejdźmy do finansów ;) Ile kosztuje sterylizacja/kastracja? Pamiętamy, że każdy gabinet ma swoje ceny, a cena dobierana jest w zależności od wagi zwierzęcia, ja mogę wam podać tylko ceny "mniej więcej" Duża suka: około 400-500zł Średnia suka: około 350zł Mała suka: około 250zł Duży samiec: około 250zł Średni i mały: około 200zł Twoja wymówka "nie stać mnie na to" na nic się nie zda, bo co roku sterylizacje w wyznaczonych gabinetach są dofinansowywane :) Wystarczy się zainteresować, poszperać ;) Kochani nie znacie dnia ani godziny, każdy dosłownie każdy pies może uciec, a niewysterylizowana suka w cieczce to 80% szans na to, że wróci ciężarna. Sterylizacja aborcyjna to nic przyjemnego, ani podjęcie decyzji przez was, ani wykonanie zabiegu ;) Schroniska pękają w szwach, miliony szczeniąt szukają domów, wiele z nich spędza w schroniskach pół, a nawet całe życie.
Niedawno przeprowadziłam się do domu z ogrodem, a wraz ze mną oczywiście moje obecnie 8-letnie psisko. Pojawił się niestety problem tzw. włóczęgostwa u psa - podkopywanie ogrodzenia, agresja w stosunku do innych zwierząt, "romanse". W obawie o bezpieczeństwo mojego psa oraz innych okolicznych zwierząt zaczęłam myśleć ostatnio o poddaniu Mańka kastracji. Maniek jest obecnie 8-letnim psem o rewelacyjnej kondycji, nienagannym zdrowiu. Wiem, że zabieg kastracji u psa zapobiega problemom zdrowotnym, tzn. chorobom prostaty. Czy kastracja zmniejszy też problem jakim jest intensywny, męski zapach psa? Czy kastracja w tym wieku może wiązać się z jakimiś komplikacjami? Kastracja jest zabiegiem w znieczuleniu ogólnym i większość komplikacji jakie mogą się pojawić wynika właśnie z tego znieczulenia. Jeśli Twój pies cieszy się dobrym zdrowiem, to prawdopodobieństwo powikłań jest bardzo niewielkie. Lekarz weterynarii przed zabiegiem zbada psa i wtedy dokładniej poinformuje Cię o ew. zagrożeniu. Po kastracji pies będzie spokojniejszy, przestanie podkopywać ogrodzenie i uciekać do suk w cieczce. Zmniejszy się też jego agresja w stosunku do innych zwierząt. "Męski" zapach psa tez powinien być mniejszy. Należy jednak uzbroić się w cierpliwość - musi upłynąć trochę czasu od zabiegu, żeby można było zauważyć zmiany w zachowaniu psa.
Zdaję sobie sprawę, że sytuacja , która mnie niestety spotkała jest trudna do zdiagnozowania (faktyczna przyczyna śmierci mojego psa) ale może ktoś z forumowiczów spotkał się z takim przypadkiem po kastracji. Będąc w sierpniu na szczepieniach, zapytałem się lekarza o małe wyłysienie na ogonie mojego Goldena (w tamtym czasie 10,5 lat). Lekarz stwierdził za pomocą USG zmiany nowotworowe w obu jądrach (jeden z guzów jego zdaniem miał 1,5 cm) i zalecił kastrację. Mieliśmy poczekać jeszcze 1 ½ miesiąca, zrobić powtórne badanie i zobaczyć czy zmiany te rosną. Tak tez ponoć się stało (największy guz miał już mieć 2 cm) i dlatego została podjęta decyzja o kastracji (wyniki badań krwi były OK). Co roku pytałem się o to wyłysienie od ładnych paru lat i zawsze mi odpowiadano, że to nic takiego. Pomijam już fakt, że wet w ogóle nie poinformował mnie o możliwości wcześniejszego dokonania biopsji – czy jest złośliwy czy nie. Po zabiegu, w czasie wizyt kontrolnych moszny (wszystko było OK) mówiłem lekarzom, że pies się zmienił, nie chce biegać, jest anemiczny etc. ale mówili mi, że w przypadku starego psa po kastracji tak może być. Skoro wet tak mówił przyjąłem to za pewnik i pogodziłem się z tym (korzystałem z tej kliniki od szczeniaka a szczerze mówiąc pies przez te prawie 11 lat nigdy na nic nie chorował (raz w młodym wieku miał Bebeszjozę). Przez kolejne 3 miesiące pies był osowiały, w ogóle nie biegał, zauważyłem, że zmieniła mu się kolejność wypróżniania tzn. zawsze pierwsza po wyjściu defekacja, nie cieszył się do wyjścia na dwór. Jednakże normalnie jadł, szczekał etc. Powiedziałbym, że był taki jak przed kastracją ale „funkcjonował na jakby niższym biegu”. Tłumaczyłem sobie, że skoro powiedzieli mi, że starszy pies może się zmienić po zabiegu stwierdziłem, że powodem tego są zmiany hormonalne/wiek/estrogen etc. Jednak to „podupadanie powiększało się” i udałem się do weta po 3 miesiącach po zabiegu kiedy zmiany te były już bardziej zauważalne (wiem za późno). Przedstawiłem sytuację weterynarzowi dot. dolegliwości psa. Ogólnie go obejrzała i stwierdziła, że najlepiej zrobić badania krwi. Co zostało uczynione (poza normą: płytki krwi – 84, ASPAT- 43, AIAT – 85, T4 -12). W tym samym dniu zadzwoniłem do niej w sprawie wyników badań i powiedziała mi, że ma niedoczynność tarczycy i żeby przyjechać po wyniki i lekarstwa. Zrobiłem to. Był inny lekarz i po obejrzeniu powiedział, że da leki na wątrobę bo są niskie wyniki. Gdy powiedziałem mu o wcześniejszej rozmowie z jego koleżanką o tarczycy zmienił zdanie i powiedział, że w takim razie zaczniemy od tego a później zajmiemy się wątrobą. Po ok. 3 tyg podawania medykamentu (bez sukcesu) przyjechałem z psem do weterynarza (zgodnie z jego sugestią – w przypadku braku poprawy). Stwierdził, że coś jest z kręgosłupem i trzeba zrobić RTG, który faktycznie ponoć wykazał zmiany zwyrodnieniowe. Lekarz przepisał lek (8 tabletek Cimalgex), które miałem mu podawać 1 dziennie i powiedział, że gdyby coś się działo odstawić i przyjechać. Był to ten sam wet, który przeprowadzał 3 miesiące wcześniej kastrację. Powiedziałem mu, że kłopoty psa zaczęły się od operacji. Jednak po tej właśnie wizycie byłem przekonany, że została znaleziona przyczyna jego ospałości, słabego chodzenia etc. – zwyrodnienie kręgosłupa (dla mnie była to bardzo logiczna diagnoza z punktu widzenia jego dolegliwości). Pies dostawał lek przez kolejne dni (poczynając od wtorku). Od piątku zaczął mieć większe problemy z chodzeniem (ale widzę to dopiero dzisiaj). W niedzielę pies zaczął lekko powłóczyć tylnymi łapami (ja byłem najpierw przekonany, że się skaleczył albo coś „wlazło mu między opuszki łap” – sprawdziłem ale nic nie było. Przyjąłem więc, że prawdopodobnie gdzieś mu podgiąłem łapy podczas wsadzania do bagażnika – w weekend byliśmy poza domem. W poniedziałek zwymiotował w ogrodzie (jednokrotnie). Zdarzało mu się to często, ale jednak stwierdziłem, że zaprzestaję dawania leku a nazajutrz wizyta u weterynarza. We wtorek od rana było gorzej – nie mógł przeskoczyć strumyka w lesie rano, dwa razy zwymiotował żółcią (po jego śmierci znalazłem w ogrodzie więcej mniejszych wymiocin). Stwierdziłem, że pojadę do weta u którego byłem ostatnio a on przyjmował od 1500. Doszedłem do wniosku, że pojadę do lekarza który zaaplikował mu ostatnio to lekarstwo. Lekarz stwierdził, że trzeba zrobić najpierw badania krwi. Objawy (problemy z chodzeniem, wymioty, dreszcze) są spowodowane przez kręgosłup. Nie zbadał go w ogóle pomimo moich pytań. Powiedział, że nakładają się jakieś dwie rzeczy i podstawą do diagnozy muszą być wyniki badań krwi. Dał mu tylko jakiś zastrzyk (ponoć na wzmocnienie). W ciągu pozostałej części dnia raz dzwoniłem a raz pojechałem osobiście spytać się o wyniki ale ich ponoć nie było. Poprosiłem aby dzwoniono do mnie każdej poprze gdy będą (miały być o 1700). Czekałem na info od weta, który miał zadzwonić, nie zdawałem sobie sprawy ze stanu psa (praktycznie tylko spał – jak zwykle). Późnym wieczorem gdy chciałem z nim wyjść (zdecydowałem się pojechać jeszcze raz pomimo późnej godziny do weta) dwukrotnie zwymiotował i nie mógł już sam dojść do bramy. Nie mogłem już czekać zawiozłem go do weterynarza. Pani weterynarz stwierdziła: nie ma żadnych wylewów (USG), pies jest osłabiony więc potrzebuje 3 kroplówek co zajmie czas do 3 rano więc nie ma sensu czekać i żebym przyjechał rano a ona powie mi co mu dolega. Były już wyniki badań (podaję te poza normą)! ASPAT – 170 AIAT - 105 ALP - 180 Glukoza – 65 Mocznik – 61 Segmentowane – 83 Rano pies już nie żył. Cały czas tłumaczyłem sobie, że powodem jego spadku energii i witalności jest wiek (11 lat) a on był po prostu chory po kastracji czego nie zdiagnozowano a ww. tabletki Cimalgex go po prostu dobiły. Wiem, że to co teraz napiszę to są tylko moje wymysły i imaginacje ale…Wydaje mi się, że w dniu kiedy pojechałem do weta z już poważnymi objawami on zdał sobie sprawę z tego, że pies nie przeżyje i nie chciał sobie zaniżać statystyk śmierci w klinice dlatego odesłał psa do domu a następnie nikt nie dzwonił w sprawie wyników. Teraz zdałem sobie sprawę, że po pobieraniu krwi (robił to innych lekarz w gabinecie obok, ja w tym czasie rozmawiałem ze „swoim” obok zostałem poproszony o to, żeby na chwilę wyjść z gabinetu do poczekalni a oni rozmawiali. Po tym powiedziano mi żebym wrócił – lekarz postawił diagnozę, że nakładają się jakieś dwie rzeczy i potrzebne są właśnie badania krwi do postawienia diagnozy. Poza tym myślę, że weterynarz (ten sam który operował psa 5 miesięcy wcześniej) zdał sobie w końcu sprawę, że być może popełnił jakiś błąd podczas operacji (może była reanimacja?) i bał się konsekwencji. Potwierdzałoby takie założenie również to, że po śmierci psa wet bardzo mnie namawiał abym go zostawił u nich do utylizacji. Ja jednak go zabrałem. Mam teraz wrażenie, że bali się, że pojadę do innego weta na sekcję zwłok. Oczywiście to tylko domysły dlatego nie podaję nazwy kliniki. Wiem, że popełniłem wiele błędów ale wynikały one z faktu, że ten pies nigdy nie był chory, nigdy nie miał żadnych dolegliwości i stąd mój brak doświadczenia z objawami choroby etc. Był to ukochany pies rodziny , miał wszystko co najlepsze. Wiem, że to co się stało jest nieodwracalne i nie zmienię tego ale dręczy mnie pytanie co mogło być przyczyną śmierci. Na początku wet sugerował (z czego później się wycofał – sprawdzając ks. szczepień) parwowirozę. Od ostatnich tygodni studiuję różne fora i to co mi przychodzi do głowy to . - tętniak, zakrzep pooperacyjny?; - powikłania po narkozie (ale jakie)?; - bakteryjne, pooperacyjne zapalenie stawów?; - rak np. odbytu (a zmiany w jądrach już były przerzutami), podczas sierpniowego badania przed kastracją prostata ponoć była ok; - zespół końskiego ogona?; - gruczolak/chłoniak? Gdyby ktoś się spotkał z takim przypadkiem (chyba raczej powikłań pooperacyjnych) po kastracji i finalnie działaniem leku Cimalgex będę wdzięczny za komentarz. Panie Jarku/Robercie – szczególnie od Panów.
czy po kastracji pies przestanie uciekać